Chciałabym móc przelac cały żar moich uczuc właśnie w to miejsce.
Chciałabym móc miec pewnosc ze Moje szczescie ktore w koncu udalo mi sie odnalezc trwało wiecznie.
Chciałabym ważyc 5 kg mniej i nadal moc jesc cukierki.
Chcialabym żeby On już wrócił..
To tylko półtora tygodnia.
.. życie zaskakuje. Te ciągłe zwroty sytuacji. Zapłaciłam za swoje szczęście .. teraz to już nie ważne w jaki sposób..
NAJWAżNIEJSZE :
Teraz jesteśMY bezpieczni.
Planujemy... maMY naprawdę dużo planów..
Chciałabym miec pewnosc, że juz zawsze tak będzie.
Zastanawialam się wczoraj- hmm- czy mogę miec pewnosc? czy ufając bezgranicznie nie wwalę się w jakieś 'gówno' ? ..
Odebrałam wyniki.
Może byc rak -ALE - nie musi... ale mimo wszystko może. Przedemną leczenie. ..A On na chwilę obecną jest tak daleko. Najgorsze jest obudzic sie w nocy i szukac rozpaczliwie Jego ręki ,ktorej przeciez nie ma. Tkwic w tym pół-śnie i szukac. s z u k a c tej dłoni, która poprowadzi mnie w najspanialszą nirwanę.
STOP. nie ma go. jeszcze może 6 dni.. spakuje swoje rzeczy (sram na te badania) i pojadę do Niego. Przecież tak nie można.. Kilometry, które Nas dzielą same w sobie nie są takie straszne..
Tęsknota-owszem.
To może byc rak-ALE -nie musi.. ale mimo wszystko może.