Jest w niej coś niezwykłego. Jak bylam mała zasłuchiwalam sie głównie w Mozarcie.. i dopiero teraz, niedawno , niewiadomo skąd odkryłam tę fascynację na nowo. Ona jest lekka.. czasem przygnębiająca, frustrująca , nostalgiczna, podrywająca -.. - jest cala masa innych epitetów określających muzykę poważną.
Poważna, kojarzy mi się ze słowem ''uważna''. Ja jestem uważna. Od jakiegoś czasu staram się życ ''uważnie''. Dużo myślę, popijam wino i myślę. Pierwszy raz w życiu złapałam stracha : co będzie ze mną dalej?
Czy uda mi się wszystko poukładac, czy fakt że ostatnio się zaręczyłam, to aby nie za wcześnie?
Nigdy chyba nie zabijała mnie tak tęsknota. Ale odkryłam jedno : za każdym razem boli tak samo ..
* w przypadku gdy się czeka(tęskni) na osobę którą się kocha, a ona wraca ale nie w nasze ramiona, a kogos innego
* wprzypadku gdy się czeka (tęskni) na osobę którą sie kocha i ona wraca do nas, w nasze ramiona..
Za każdym razem boli tak samo.Czasem tylko przechodzi przez mysl, że ta druga osoba nie odczuwa tego tak jak MY. Rozmawiamy przez telefon, uzywamy roznych komunikatorow internetowych i brakuje nam wiary w to ..czy ta osoba tęskni tak samo? czy jak mowi : "brakuje mi Ciebie" , to czy brakuje tak samo jak nam?
Zadziwiające jest to jak szybko się zmieniłam.(Przez dotyk miłości?). Niedawno uwazalam się za taką co bierze co życie daje, za taką która lubi się bawic, flirtowac, trochę ranic innych i nie mysli o stałym związku. Kiedys sie smialam z calej tej instytucji 'parowania się' , chcialam byc wolna jak najdluzej. Samotnośc. Czułam się samotna. Brakowało mi czułej dłoni na policzku. Stałej , tej samej , niezmiennej. Bylo mi źle. .. Znalazłam ją w końcu i - jest mi chyba nawet gorzej. Boję się.
Wpadlam jak śliwka w kompot, nie dosc ze sie zakochalam na amen to zdazylam się cholernie przyzwyczaic.
p.s Częśc notki pisana pod wplywem artykulu w newsweeku, odnosnie wspolczesnej mlodziezy i ich postrzegania świata.